wtorek, 23 lipca 2013

Gify VI

 #26
Tom: (t.i) Zobacz fajne mam okulary??
(t.i ) : Jeju z kim ja żyje.

  
#27
(t.i) : Chłopaki jesteście na 1 miejscu w Top Liście!
 Jay : 














#28
(t.i) : Kochanie powiedz mi coś miłego :)
Jay :
#29
(T.i):Nathan nie patrz się tak !
Nathan :
#
#30
(T.i): Nathan kochanie daj zrobie ci zdjęcie. Tylko przyjmij jakąś poze.
Nathan:
 

wtorek, 2 lipca 2013

8. Jay

Byłaś dziewczyną Jaya McGuinessa. Między wami układało się idealnie. Czulas się w tym związku jak księżniczka przynajmniej tak cię traktował. Pewnego dnia oznajmił ci ,że musi jechać w trzymiesięczną trasę koncertową. Od tego dnia wszystko zaczęło sie sypać. Przyszłaś kiedyś z pracy zmęczona a na wejściu uslyszalas tylko " Ej zrób obiad bo głodny jestem ". Tak było codziennie. Z dnia na dzień gorzej. Kiedy było już bardzo blisko trasy Jay zaczął się pakować . Ty od kilku dni czulas się nie za dobrze więc postanowiłaś pójść do lekarza. Okazało się ,że jesteś w ciąży więc postanowiłaś podzielić się tą radosną nowiną ze swoim chłopakiem. Lecz kiedy weszłaś do domu i zobaczyłas go płaczącego zrezygnowałas z tego i zapytałaś
- co się stało ?
- moja matka zmarła dziś rano
- tak mi przykro
- ty nic nie wiesz na ten temat- odtracil cię ,postanowiłaś wypytać go o dzieci
- a ty chciałbyś mieć dzieci ?
- nie . To tylko dodatkowy problem na głowie,karmienie,przebieranie uspokajanie itd. Za dużo jak dla mnie
- aha-posmutniałas
- a co ?
- nic
Odeszlas stamtąd. Dowiedziałas się właśnie że on uważa cię za problem ,niby nie powiedział tego dosłownie ale jednak ty tak to odebrałas. Postanowiłaś się wyprowadzić bo nie chciałaś być dla nikogo problemem. Zeszlas jeszcze do kuchni się czegoś napić. Siedziała smutna i patrzyłas w jeden punkt przed sobą.
- co się stało ? Powiesz mi ?
- ja...ja ...ja cię zdradzilam- wymyslilas aby łatwiej przyszło mu o tobie zapomnieć. Popatrzylas na niego. Stał przy drzwiach kuchennych i patrzył przed siebie ,zamurowało go. Wstałaś i poszłaś na górę się spakować. Kiedy byłaś już gotowa zeszlas z nią na dół . Chciałaś się jeszcze pożegnać ale on siedział nieobecny na kanapie . Popatrzyłas na niego i czym szybciej wyszłams. Trudno było ci zostawić miłość swojego życia a przy okazji ojca twojego dziecka od tak. Ale cóż bywa i tak nie wszystko kończy się dobrze. Zadzwonilas po taksówkę i pojechalas na lotnisko. Kiedy już na nim byłaś zamówiłas bilet na najszybszy lot do Vegas. Już po dwóch godzinach siedzialas na pokładzie samolotu dzięki któremu miałaś zacząć całkiem nowe życie. Kiedy maszyna wylądowała zabralas swoją walizkę i Udałaś się do najbliższego hotelu. Zakwaterowalas się i od razu po przekroczeniu progu zaniosłas się płaczem. Pozwoliłas się ulotnic wszystkim negatywnym emocjom.
_ 2 lata później
Poród przebiegł pomyślnie a aktualnie moje dziecko uczy się już chodzić ,mój syn jest strasznie podobny do ojca ma takie same loki te same oczy nawet ten sam uśmiech co Jay,za kilka miesięcy mam jechać do Londynu aby odwiedzić moja mamę.
*dzień powrotu do Londynu
Nic się nie zmieniło . To miasto kojarzyło mi się z Jayem. Wszystko nawet lotnisko ,przywoływało wspomnienia te dobre i te złe. Pojechałam pod dom mojej matki i tam przesiedziałam ponad pół dnia. Musiałam wyjść z synkiem - Jayem (po ojcu) na spacer więc wzięłam wózek,syna i wyszłam do parku. Kiedy byłam już w parku zobaczyłam postać bardzo mi znajomą. Był to Jay ,siedział sam na ławce ze spuszczoną głową. Miałam zamiar zawrócić ale mój syn musiał mi się wyrwać i uciec. Pobieglam za nim ale joe dogonilam go
- Jay wracaj tu !- krzyknelam i dopiero po chwili zorientowalam się że i mój syn jak i mój bylu chłopak się odwrócili ,i to w tym samym momencie.
- Mamo ja ce sie bawic
- ale musimy już wracać
- nie ja ce zostac tutaj !
- no dobrze ale tylko na momencik dobrze ?
- dobrze mamo- powiedział po czym pobiegł na pobliski płac zabaw. Zabrałam wózek i skierowalam się na plac. Cały czas czułam na sobie wzrok mojego byłego ale starałam się nie zwracać na to uwagi. Usiadlam na ławce i chciałam odpocząć lecz nie było mi to dane bo po chwili ktoś się do mnie dosiadł.
- hej - usłyszałam tak dobrze mi znany głos
- hej Jay
- co tutaj robisz?
- przylecialam odwiedzić mamę
- jakto przyleciałas?
- aktualnie mieszkam w Vegas
- aha daleko cię wyniosło- zaśmiał się - a gdzie szczęśliwy ojciec dziecka?
- nie ma go
- jakto nie ma ?
- no normalnie nie ma i już- chciałam stamtąd odejść ale on złapał mnie za nadgarstek- chyba należą mi się jednak wyjaśnienia ne sądzisz ? Chce wiedzieć chociaż z kim mnie wtedy zdradziłas
Westchnelam z rezygnacją po czym udiadlam z powrotem na ławce
- z nikim cię nie zdradzilam Jay
- nie rozumiem przecież mówiłas że ...
- kłamałam
- ale dlaczego ?
- kiedy zapytałam o dzieci powiedziales że jest to kłopot i udręką. Że nie chcesz ich mieć a ja nie chciałam być problemem
- czyli on ...
- tak to twój syn- powiedziałam i odeszlam stamtąd zabierając po drodze synka. Już prawie udało mi się wyjść z parku kiedy ktoś zatrzymał mnie i obrócił w swoją stronę
- kłamałem wtedy i wcale tak nie myślę.chce moc znów budzić się i zasypiac obok ciebie ,chce móc bawic się z naszym synem i patrzeć jak dorasta . Chce być przy was rozumiesz?- nie czekał na nic tylko cię pocałował
Od tej pory tworzycie pełną i szczęśliwą rodzinę. Kilka miesięcy później Jay ci się oświadczył a irek wzieliscie ślub.